Strzelają do władzy


Najpierw kleksiarz, teraz dziurkacz?
Ktoś ostrzelał gabinety prezydenta Łodzi i wicewojewody łódzkiego w gmachu przy Piotrkowskiej 104. Ślady po pociskach bada łódzka policja. Identyfikacją rodzaju broni, z której je wystrzelono, zajmie się policyjny ekspert z dziedziny balistyki.

Kamery zainstalowane wzdłuż Piotrkowskiej niczego – jak zwykle – nie zarejestrowały.

- Przejrzeliśmy taśmy, niczego na nich nie było – stwierdził Sławomir Seliga, komendant straży miejskiej. – Ale żeby te kamery coś zarejestrowały, ten człowiek musiałby chyba stać pośrodku Piotrkowskiej i rzucać w okna kamieniami, póki szyby nie rozprysnęłyby się w kawałki…
Dziura w grubej na pół centymetra szybie gabinetu wicewojewody Grabarczyka (w środę został odwołany ze swego stanowiska) została zauważona dziś rano. Ochroniarze strzegący budynku nie słyszeli niczego podejrzanego.

Dopiero przy okazji wizyty policjantów wyszło na jaw, że przestrzelona jest też szyba w jednym z okien pomieszczenia na tyłach gabinetu prezydenta Łodzi.

- Wprowadzimy kolejne zabezpieczenia – mówiła dziennikarzom Krystyna Byczkowska, dyrektor generalny Urzędu Wojewódzkiego. Mieliśmy to w planie na ten rok. Ze względu na bezpieczeństwo nie zdradzę jakie. Po jakimś czasie dyrektor Byczkowska wyraźnie jednak stonowała swe wypowiedzi. Najwyraźniej policjanci wstępnie doszli do wniosku, że jeśli można tu mówić o użyciu jakiejś broni, to co najwyżej – procy.

Procy najwyraźniej użył też ktoś, kto w ubiegłym tygodniu strzelał w okna gabinetu posła Stefana Niesiołowskiego. Gdy Grażyna Przonowska, dyrektor biura posła, zawiadomiła go o tym, na pociechą usłyszała tylko taki wierszyk: Nie bój się miła nie bój, musisz być bardzo dzielna, nie taka wojna straszna, nie każda kula celna.

Autor artykułu: kow.

Comments are closed.