Bojowy duch w zespole rugbistów Expressowych Budowlanych jest tak wielki, że nawet ludzie, którzy leczyli przez cały tydzień kontuzje, chcą wyjść na boisko i grać dziś o godz. 15 przeciwko Ogniwu Sopot.
Robert Lublin walczył dzielnie ze znacznie większymi i cięższymi rugbistami Lechii Gdańsk. Miał spory udział w zwycięstwie swego zespołu nad mistrzami Polski 29:16. Rywale poturbowali go jednak tak mocno, że ze stłuczonymi żebrami musiał opuścić boisko przed końcem pojedynku. Wydawało się, że czeka go co najmniej kilkanaście dni przerwy i przeciwko Ogniwu nie wystąpi.
Tymczasem ku zaskoczeniu szkoleniowców Robert pojawił się na ostatnich zajęciach, trenował normalnie, nie narzekał, że coś mu dolega, został więc włączony do składu na dzisiejszy pojedynek.
Drużyna Express Ilustrowany Budowlani ma już zapewnione pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej, czyli mówiąc wprost walczy o przysłowiową pietruszkę. Ich rywale, jeśli zwyciężą w Łodzi skończą rozgrywki na drugiej pozycji. Mają zatem o co się starać.
Grający trener łodzian – Krzysztof Serafin przekonuje, że o żadnym odpuszczaniu meczu nie ma mowy: – W rugby nie gra się na pół gwizdka. W każdym spotkaniu zespół walczy do końca o zwycięstwo. I tak będzie i tym razem.
Do składu wraca po długiej przerwie spowodowanej kontuzję świetnie kopiący piłkę – Marcin Langowski, który jak nikt inny umie wybić rywali z Wybrzeża z ich rytmu gry.
W łódzkim zespole zabraknie natomiast trzech reprezentantów Polski: Bartłomieja Kraski, Łukasza Wieczorka, Szymona Walczaka oraz kontuzjowanych: Jacka Figury, Krzysztofa Rybińskiego. Pod znakiem zapytania stoi występ mającego stłuczone kolano Adama Pracha. Kadra Expressowych Budowlanych liczy 40 zawodników, będzie zatem kim zastąpić nieobecnych graczy.
Autor artykułu: (pas)