Samochodowe piekło na ul. Edwarda


Od kiedy na stary wiadukt na ul. Pomorskiej wstępu nie mają samochody ciężarowe (obowiązuje ograniczenie do 15 ton), cały ciężki ruch przeniósł się na wąską ul. Edwarda. Mieszkańcy skarżą się, że życie przy trasie, którą nieprzerwanie ciągną kolumny aut, jest nie do zniesienia…

– To była wąska uliczka dojazdowa do osiedla domków jednorodzinnych – mówi Witold Tomaszewski, lekarz, który budując tu dom nie przypuszczał, że zamieszka przy „autostradzie”. – Teraz przejęła cały tranzyt w kierunku Warszawy. Od godz. 6 do 23 nieustannie pędzą tędy ciężarówki. W godzinach szczytu wyjechanie z bramy to prawdziwa sztuka.

Wielu kierowców nie przejmuje się nawet biało–czer-
wonymi przejściami dla pieszych: – Szczególnie na „zakolu”, gdzie ul. Edwarda zbiega się z ul. Czechosłowacką, samochody pędzą mimo wyraźnie oznakowanych przejść – dodaje Jerzy Mendak, dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 18 (szkoła znajduje się przy ul. Edwarda 41). – Kiedy pada deszcz uczniowie i nauczyciele są od stóp do głów ochlapywani przez przejeżdżające auta.

Wszyscy zgodnie twierdzą, że na ul. Edwarda przydałyby się ograniczenie prędkości do 40 km na godz. oraz zakaz wyprzedzania.

Ciężarówki wybierają ul. Edwarda, choć tuż obok – przy ul. Lawinowej – od 3 lat stoi nowy wiadukt. Powstał w 2000 roku i kosztował ok. 2 milionów złotych. Do dziś nie przejechał po nim ani jeden samochód, bo budowa dróg dojazdowych ma się rozpocząć dopiero w roku 2005.

– W 2001 r. miała powstać jezdnia biegnąca od skrzyżowania z ul. Pomorską i Mazowiecką przez wiadukt do ul. Edwarda, przecinać ją i łączyć się z ul. Pomorską – wyjaśnia Leszek Jabłoński, dyrektor Wydziału Dróg i Transportu Publicznego UMŁ.

Jednak na razie ta inwestycja „wypadła” z planów…

Autor artykułu: (sim)

Comments are closed.